W pewnym kraju nastały trudne lata. Zapanowała bieda. Król był pełen dobrego serca i rozdał poddanym cały swój majątek, byle by tylko mogli przetrwać trudne czasy. Nie rozwiązało to jednak na długo kłopotów jego poddanych.
Co gorsza, pewnego dnia królowa zapadła na ciężką chorobę. Mógł jej pomóc jedynie pewien bardzo drogi specyfik, sprowadzany z dalekich stron. Król zrobiłby dla niej wszystko, ale jego skarbiec był już pusty.
Ogłosił więc... wielką publiczną zbiórkę. Mógł opodatkować poddanych, ale wierząc w ludzką wdzięczność i współczucie, kazał postawić wielką urnę na rynku miasta. Każdy miał do niej wrzucić, ile mógł i ile chciał. Zbiórka trwała cały dzień. Mieszkańcy królestwa nadciągali ze wszystkich stron, aby wrzucić monety do urny i zapytać uprzejmie o zdrowie królowej. Na koniec dnia król kazał otworzyć urnę. Była pusta! Jakże się zdziwił na ten widok. Mieszkańcy przechodzili obok urny, ale nikt nic nie wrzucił. Sądzili, że "inni dadzą więcej" oraz że "nikt nie zauważy". Morał: Nawet najdrobniejszy przejaw dobra jest ważny. Nie czekajmy na innych. |